Zespół pracuje obok siebie. Nie widzi tego samego, co Ty.
Pytasz dwie osoby o ten sam proces i dostajesz dwie różne odpowiedzi. Nikt nie kłamie. Po prostu nikt nie widzi całości.

Pytasz dwie osoby o ten sam proces i dostajesz dwie różne odpowiedzi. Każdy zna swój kawałek na pamięć — i jest pewien, że tak to działa w całej firmie. Nikt nie kłamie. Po prostu nikt nie widzi całości.
Dlaczego tak jest
Firma rosła kawałek po kawałku. Każdy dokładał swój fragment i swoje rozumienie tego, jak się to robi. Z czasem powstało kilka równoległych wersji tej samej firmy — w głowie sprzedaży inna niż w obsłudze, a w Twojej jeszcze inna.
Na co dzień tego nie widać. Widać dopiero skutki: poprawki, podwójna robota, ciągłe „przecież mówiłem”.

Drugie dno
Najciekawsze jest to, że często ta sama osoba nosi w głowie dwie sprzeczne wersje jednego procesu — i obie traktuje jak oczywiste. Póki nie zobaczy ich obok siebie, ciągną firmę w dwie strony naraz.
To nie jest problem złych ludzi. To problem braku wspólnego obrazu.
Pierwszy ruch
Nie kolejny regulamin do szuflady. Najpierw posadź zespół przy jednej ścianie i rozłóżcie firmę na to, co się naprawdę dzieje: co, kiedy, w odpowiedzi na co.
Ludzie pierwszy raz widzą to samo — i pierwszy raz rozmawiają o tym, co u nich faktycznie się dzieje, a nie o tym, co każdy sobie dopowiedział.
Zespół nie kłóci się o fakty. Kłóci się o różne wersje tej samej firmy.
Dlaczego zespół nie rozumie procesów w firmie?
Najczęściej dlatego, że każdy zna tylko swój fragment i ma własną wersję tego, jak działa całość. Bez wspólnego obrazu powstaje kilka równoległych narracji, które ciągną firmę w różne strony.
Skąd biorą się poprawki i podwójna praca?
Zwykle nie z lenistwa, tylko z różnych wyobrażeń o tym samym procesie. Gdy ludzie zobaczą cały bieg sprawy razem, większość nieporozumień znika u źródła.
Od czego zacząć, żeby zespół widział to samo?
Od wspólnego rozłożenia firmy na realne zdarzenia — co się dzieje, kiedy i w odpowiedzi na co. To pierwszy krok, zanim cokolwiek się zmienia albo automatyzuje.


