Zatrudniłeś kolejną osobę. A pracy masz więcej.
Nowy etat miał Cię odciążyć. Zamiast tego doszło wdrażanie, pytania i jeszcze jedna osoba, którą trzeba prowadzić za rękę.

Zatrudniłeś, bo miało być lżej. Przez pierwsze tygodnie jest odwrotnie: wdrażasz, tłumaczysz, poprawiasz, odpowiadasz na pytania. Wieczorem masz na głowie swoją robotę i jeszcze cudzą. Lżej miało być już dawno.
Dlaczego tak jest
Bo dołożyłeś osobę do tej samej struktury, w której wszystko i tak zbiega się do Ciebie. Nowy człowiek nie ma skąd wziąć kontekstu — więc bierze go od jedynego źródła, jakie jest. Od Ciebie.
Zwiększyłeś liczbę rąk, nie zmieniłeś tego, przez kogo płyną decyzje.

Więcej rąk to nie mniej myślenia
Nowa osoba zdejmie z Ciebie zadania dopiero wtedy, gdy będzie mogła decydować bez Ciebie. Dopóki każdy jej krok wymaga Twojego potwierdzenia, jest kolejnym wejściem do Twojego dnia, nie wyjściem.
Dlatego firmy potrafią rosnąć w ludzi, a właściciel ma coraz mniej powietrza.
Pierwszy ruch
Zanim dołożysz kolejny etat, zadbaj, żeby nowa osoba miała skąd wziąć kontekst inny niż Ty: jak działa firma, według czego się decyduje, gdzie są granice. Wtedy zatrudnienie naprawdę odciąża, zamiast dokładać Ci kolejnego podopiecznego.
Zatrudniasz ręce. Odciążają Cię dopiero wtedy, gdy mają też kontekst.
Dlaczego po zatrudnieniu mam więcej pracy, nie mniej?
Bo nowa osoba została dołożona do struktury, w której wszystko zbiega się do Ciebie. Bez własnego źródła kontekstu bierze go od Ciebie, więc na starcie dokłada pytań zamiast je zdejmować.
Kiedy nowy pracownik zacznie realnie odciążać?
Wtedy, gdy będzie mógł podejmować część decyzji bez Twojego potwierdzenia. Do tego potrzebuje jasnego obrazu, jak działa firma i gdzie są granice jego decyzji.
Co zrobić, zanim zatrudnię kolejną osobę?
Zadbać, by w firmie istniał wspólny kontekst, z którego nowa osoba może korzystać bez Ciebie. Inaczej każdy etat dokłada Ci zarządzania.


