Cały dzień gasisz pożary. Na wizję nie zostaje nic.
Wstajesz z listą rzeczy do przemyślenia. Kładziesz się, nie zrobiwszy żadnej. Firma działa — tylko stoi w miejscu. A Ty razem z nią.

Wstajesz z listą rzeczy do przemyślenia. Kładziesz się, nie zrobiwszy żadnej. Cały dzień zleciał na gaszeniu — telefon, awaria, klient, zespół — a wieczorem trudno powiedzieć, co właściwie się posunęło. Firma działa, tylko stoi w miejscu. A Ty razem z nią.
Dlaczego tak jest
Bo reagujesz na to, co najgłośniejsze, nie na to, co najważniejsze. Pilne zawsze wygrywa z ważnym — krzyczy, ma termin, stoi w drzwiach. Wizja nie krzyczy. Więc czeka. I czeka.
Tryb gaszenia jest wciągający, bo daje poczucie, że coś robisz. Tyle że to ruch w miejscu.

Pożar czy dym
Przyjrzyj się tygodniowi pożarów, a zobaczysz, że to często ten sam pożar w różnych przebraniach. Ta sama rzecz, która się nie domyka, wraca w pięciu odsłonach.
Gasisz pięć razy płomień, ani razu źródło. Dlatego jutro pali się znowu.
Pierwszy ruch
Nie chodzi o to, żeby ogarnąć się i być bardziej zorganizowanym. Zatrzymaj się raz — choćby na godzinę — i zamiast gasić, popatrz, który pożar wraca najczęściej. Ten jeden rozwiąż u źródła.
Jeden dobrze ugaszony pożar zabiera z tygodnia więcej niż dziesięć ugaszonych na szybko.
Gaszenie daje poczucie ruchu. Wizja daje kierunek. Dzień ma miejsce tylko na jedno.
Jak przestać ciągle gasić pożary w firmie?
Zacznij od zauważenia, że większość pożarów to ten sam, powracający problem. Zamiast gasić objaw za objawem, rozwiąż jego źródło — wtedy tydzień przestaje palić się w kółko.
Dlaczego nie mam czasu na strategię i rozwój?
Bo pilne zawsze wygrywa z ważnym. Sprawy z terminem wypychają myślenie o kierunku. Potrzebny jest świadomy moment zatrzymania, nie kolejna porcja organizacji.
Czy to znaczy, że jestem źle zorganizowany?
Niekoniecznie. Częściej to znak, że firma ma jeden niedomknięty proces, który raz po raz generuje te same pożary.


